IndeksIndeks  PortalPortal  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

 

 Here We Go Again

Go down 
+3
Daltonis
Killjoy
Lumière
7 posters
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Lumière

Lumière


Join date : 09/08/2020
Liczba postów : 672
Age : 23
Region : Unova
Starter : Igglybuff
Profesja : Człowiek Renesansu

Here We Go Again Empty
PisanieTemat: Here We Go Again   Here We Go Again Empty2021-09-13, 20:51

Morze było przepiękne o tej porze roku, a nasi bohaterowie zostali zaproszeni na wesele i ślub pary, która była głównym motywem ostatniego polowania - Raoula i Fiory. Na pokładzie Błękitnego Dorsza znalazło się łącznie dziewięć postaci, podczas gdy Kremowa Makrela przewoziła kolejne dziewięć osób. Goście podzielili się na dwa obozy - część płynęła w kierunku plaży, by wziąć udział w imprezie Panny Młodej, a druga część skierowała się w stronę miasteczka, by tam odbyć imprezę w barze wraz z Panem Młodym.


Here We Go Again 451c330a4888ff86a018a45d104796dd
Team Raoul
@Vi @Kitsune @Daltonis  & [ Corazon ]

Droga morska okazała się nie być zbyt przyjemna dla niektórych pasażerów Błękitnego Dorsza. Fale obijały się o burtę, a Ci dzielniejsi spędzali czas na dziobie, podczas gdy osoby niespecjalnie przepadające za wodą usytuowały się na rufie. Sai siedziała pod opieką Vi, a Tristan razem z Corazon podziwiali powoli zachodzące słońce. Na pokładzie znajdowało się również kilkoro gości, których trenerzy widzieli pierwszy raz na oczy. Niewysoki mężczyzna w okularach siedział aktualnie na rufie niedaleko dziewcząt i czytał coś, co wyglądało na partyturę. Tuż obok siedziała piękna dziewczyna o blond włosach, która wpatrywała się w niebo, które powoli spowijało się pomarańczową barwą. Nagle na horyzoncie, tuż przy bakburcie pojawiła się staruszka, która opierała się o lasce i wyglądała na smutną. Na dziobie znajdowały się natomiast trzy Persony, które ewidentnie nie wiedziały jak się ubrać do okazji. Słynna z bycia gwiazdą rocka i liderką Virbank - Roxie prowadziła ożywioną rozmowę z chłopakiem, który nosił charakterystyczny czarno-złoty dres. W jednej chwili pasażerowie dzioba usłyszeli głośny jeb. Radosny chłopak dostał w łeb z patelni od ponurego czarnowłosego, który do tej pory drzemał na ławce. Po kilkunastu minutach całe zgromadzenie zebrało się w hotelu. Jak się okazało każda para otrzymała własny pokój. Ci, którzy dobrali się wcześniej - mogli wybrać z kim spędzą czas w jednym pomieszczeniu, inni mieli mniej szczęścia. Gdy wszyscy rozpakowali manatki - do hotelu wkroczył Raoul ubrany dość dostojnie, jak na niego.
-Witajcie, moi drodzy. Miło was wszystkich widzieć! Zapraszam was do najlepszego baru na Rosario, czeka nas prawdziwa impreza!- powiedział, po czym zaprowadził was do pobliskiego budynku. Długi bar obsługiwany był przez dwóch barmanów, a scena opatulona kaszmirowymi kurtynami - była jednocześnie stanowiskiem do występów i karaoke. Wszyscy rozsiedliście się na dobre. Każdy w swoim kącie. Sai i Vi znalazły sobie miejsce w bezpiecznej odległości od głośników, a jednocześnie blisko baru. Wkrótce na nim znalazły się startery i przeróżne napoje, których mogliście skosztować. Tristan i Corazon dołączyli chwilę później.
-Witajcie. Cieszę się, że są tu również jakieś znajome twarze. Uuu, czy ja widzę płatki z kaczki?- powiedziała, po czym wybrała starter i poczęstowała się. Wzięła też jeden talerzyk dla Tristana i mrugnęła do niego zalotnie. To było ich pierwsze wspólne wyjście od polowania na Upiora, lecz dziewczyna zdawała się puścić tamte wydarzenia w niepamięć. Zgromadzeni ujrzeli, jak ekipa muzyczna rozstawia się przy scenie. Raoul natomiast rozmawiał ze staruszką, którą starał się pocieszyć. Ciekawe, co takie szykują niedawno widziani przez was goście? Może będą robili za żywy zespół? Nieee, w końcu są gośćmi, więc pewnie to część większej zabawy. Na ten moment wszystko zaczęło się spokojnie i wszyscy mogliście skosztować jakichś specjałów lub porozmawiać z obecnymi tu ludźmi.


Here We Go Again 77c65a7d934539c3688ced3debcda34b52c042e7
Team Fiora
@Vaphel @Killjoy @Kate

O dziwo druga drużyna trafiła na lepsze prądy morskie i ich trasa była spokojna. Morze było po ich stronie, a zachód słońca również w tej strefie był niezwykły. Fernando siedział samotnie na dziobie, gdzie mógł oddać się wypoczynkowi po trudnych przeprawach z ostatniego polowania. Avalon postanowił trzymać się z dala od towarzysza i usiąść na rufie, gdzie mógł napawać się ciepłymi promieniami słońca. Marty z kolei miał dość podróży, która była nużąca i raczej nie napawała optymizmem. Zaproszenie trafiło do niego w zasadzie przez ślepy traf, ale stwierdził, że darmowe żarcie i dobra zabawa na plaży są świetną odskocznią od podróży. Gdy Kremowa Makrela posuwała się do przodu - panowie mogli ujrzeć nadzwyczajne niewiasty, które podziwiały morze stojąc przy dziobie. Jedna z nich była dostojna, a jej jasne włosy przepasała złota wstęga, druga zaś była czarnowłosa ubrana była w mundurek, a włosy przepasała srebrną opaską. Obie wyglądały na wysoko urodzone, jednak reprezentowały dwa różne charaktery. Ta dostojna była prawdziwą damą, z kolei ta luźniej ubrana - raczej do dworu nie pasowała. Nagle ich radosne i rozmarzone spojrzenia przeniosły się na kobietę w kwiecie wieku, która wyglądała niczym caryca. W jednej chwili dziewczyny stanęły jak wryte, a jegomościna wyciągnęła wachlarz i nakazała im delikatnie powrócić do ich kajut. Całej sytuacji przyglądał się staruszek, który był ubrany dość ciepło, jak na tutejsze warunki. Najpewniej był małżonkiem tej kobiety. Na rufie znajdował się z kolei sympatyczny jegomość, który choć wyglądał radośnie - nie zarażał tym optymizmem innych pasażerów. Całe zgromadzenie wydawało się być nader zabawnym towarzystwem. Ostatecznie wszyscy dotarli do hotelu, gdzie musieli podobierać się w pary. Oczywiście caryca i jej małżonek oraz siostry postanowiły dobrać się w pary. Tymczasem Avalon, Fernando, Marty i tajemniczy jegomość musieli sami się podzielić na pokoje, gdyż wszystkie były dwuosobowe. Gdy każdy już był rozlokowany, w hotelu pojawiła się Fiora, która choć na wózku - wyglądała zjawiskowo.
-Witajcie, kochani! Cieszę się, że was wszystkich widzę! Plaża jest prawie gotowa, mam nadzieję, że wszyscy będziecie się przednio bawić!- zaanonsowała, po czym zaprowadziła was do pobliskiej plaży. Olbrzymi bar serwujący zarówno lokalne jedzenie, jak i wspaniałe trunki. Dla miłośników innych smaków - szef kuchni jest gotów przygotować, co tylko zapragną. Olbrzymia plaża była odgrodzona od reszty wyspy wysokimi palami, a fale obijające się o brzeg powstrzymywane były przez falochrony, dzięki czemu ratownik (który między nami był niezłym ciachem) nie musiał się dużo wysilać w razie wypadku. Piłki plażowe, pole do siatkówki, a także drewniana płyta otoczona pochodniami, a przede wszystkim niewielki lokalny zespół i maszyna do karaoke - wszystko to sprawiało, że każdy z was mógł tutaj miło spędzić czas. Fiorę od razu porwała caryca z rodzinką - najpewniej była to bliska rodzina. Tymczasem czwórka chłopaków pozostała samotnie na środku olbrzymiej plaży. Wkrótce siostry Fiory rozeszły się - czarnowłosa usiadła na plaży i obserwowała zachód słońca, podczas gdy dostojnicka usiadła przy barze i zamówiła herbatę. Tajemniczy jegomość postanowił cupnąć na ławeczce na drewnianej płycie. Bardzo uważnie obserwował Fiorę, najwidoczniej byli blisko. W zasadzie każdy mógł zająć się czym chciał - jednak atrakcje na pewno nabiorą obrotu. Warto też wziąć pod uwagę opcje rozmowy z gośćmi.

================
Siemka, z tej strony Lumière! Chciałbym was oficjalnie powitać na polowaniu. Od razu przekazuję wam kilka ważnych informacji dotyczących polowania.
1. Walki są kategorycznie zabronione, chyba że prowadzący (ja) wyraźnie na nie zezwoli
2. Zostaliście podzieleni na dwa zespoły. Jedna osoba na każdy zespół ma szansę otrzymać Pokemona! (czytajcie: Są dwa Pokemony do wygrania, po jednym na każdy zespół)
3. Możecie rozmawiać z postaciami, poznawać ich historię, a także spróbować nawiązać z nimi relację! Co ważniejsze - możecie wspólnie z nimi świętować uroczystość zaślubin Raoula i Fiory!
4. A propos, starajcie się jak najbardziej zagłębiać w fabułę i przede wszystkim dobrze się bawić, by uświetnić ten wspaniały dzień - od tego może zależeć, czy dostaniecie Pokemona!
5. W najbliższym odpisie postarajcie odnieść się do trzech elementów:
-> Podróży statkiem
-> Wizytę w hotelu
-> Bar / Plaża
Nie bójcie się rozmawiać, eksplorować i korzystać z atrakcji! Dobra zabawa to podstawa tego polowania! W razie jakichkolwiek niejasności, pytań lub wątpliwości - śmiało pytajcie!
6. Termin ostateczny na odpis to 15.09 do godziny 23:59. Jeśli wszyscy odpiszą szybciej - wydarzenia mogą przyspieszyć! A co za tym idzie - nie będziemy musieli gnać z kolejnymi odpisami! Weźcie to pod uwagę!
7. Oprócz Pokemonów - jedna osoba ma możliwość zdobycia tajemniczego jajka do eventu "MythBusters". By je zdobyć - musicie się dobrze rozglądać, gdy drużyny połączą się podczas ceremonii.

_________________
Here We Go Again Indeks11
Powrót do góry Go down
Killjoy

Killjoy


Join date : 24/08/2020
Liczba postów : 1198
Age : 24
Region : ???Johto??? (podróżuje po Kanto)
Starter : Alolan Vulpix
Profesja : : )

Here We Go Again Empty
PisanieTemat: Re: Here We Go Again   Here We Go Again Empty2021-09-13, 22:29

Szczerze, przeprawa morzem już mu tak nie przeszkadzała. Ba, zdecydowanie wolał to od płynięcia przez burzę na jakimś Pokemonie. W porównaniu do tego, statek był świetną alternatywą, i na dobrą sprawę nie miał choroby morskiej co zwykły strach przed wodą. Jak dotąd radził sobie z tym całkiem nieźle, ale to zależało oczywiście od jego nastawienia i nastroju - gdyby ktoś go na siłę chciał wrzucić do wody, to by spanikował. Ale morze było dla nich wyjątkowo łagodne i nie czuł potrzeby chowania się.
Nawiązywanie relacji z obcymi nie było jego mocną stroną, mając na uwadze jego nieludzkie możliwości oraz dodatki. Toteż podróż morską wolał się trzymać na uboczu i obserwować niebo. Ze wszystkich zebranych osób rozpoznawał jedynie Fernanda, no i panną młodą. Bardziej znane osoby pewnie były na statku z Raoulem, i może na końcu się z nimi zobaczy. Zresztą, nie było tu pusto a pozostałe osoby były pewnie spokrewnione z Fiorą.

Dotarli jednak do końca i do hotelu, gdzie oczywiście musieli trafić do wspólnych pokoi. O ile będą mieć oddzielne łóżka, to jeszcze nie zamierzał narzekać. Przebierać się oczywiście zamierzał w łazience, albo i innym bardziej odizolowanym od innych miejscu, bo nie chciał przyciągać uwagi.
Ale jeśli chodziło o dzielenie pokoju, wolał kogoś kogo znał z widzenia, a nie totalnych nieznajomych. Toteż nie chcąc marnować swojej szansy, podszedł do Fernanda.
- Bez tego się nie obejdzie, więc.. zgodzisz się na dzielenie pokoju? Nie wiem jak ty, ale ja nie znam pozostałej dwójki. - zagadał do niego, czekając oczywiście z odpowiedzią zanim poszedł do przydzielonego pokoju żeby zostawić bagaż i się też przebrać w wybrany, formalny strój.
Wziął ze sobą też kulę z Tundrą, chociaż nie widział potrzeby walki - pewnie panna młoda tego też by nie chciała. Ale wolał mieć swojego Pokemona przy sobie, w razie W. Skoro o samej organizatorce mowa, to ich też zaszczyciła obecnością i zabrała na plażę, gdzie miała się odbyć ich połowa imprezy.

On do pływania się nie nadawał, a na gry piłką mu się na razie nie miał ochoty. Więc kiedy 'tłum' się rozrzedził i Fiorę zabrała na bok caryca, on skierował swoje kroku ku barkowi, gdzie też zasiadła ta dostojniejsza kobieta ze statku. Normalnie nie chciał zaczynać od trunków, ale coś słabego mógł sobie przecież zamówić - zresztą znajdujące się tu osoby były głównie dorosłymi. Poprawił swoje rękawy oraz kołnierz, i oparł się o blat, żeby złożyć zamówienie.
- Można poprosić o jakiś słabszy trunek? Cokolwiek z alkoholem, byleby nie było go za dużo. - mógłby popić chociażby dla smaku, bo znał swoją głowę i wiedział że za wiele nie potrzebował. A tak na start imprezy to wypadałoby pokazać się z niego lepszej strony.. ale skoro mogli się poczęstować trunkami, to przecież nie odmówi.
A jak już tu był, to mógł też zagadać do kobiety. Tak dla zasady, chociaż po jej stylu oraz gestach mógł wywnioskować że jako dama, mogłaby się okazać wielką snobką i go zlać bądź zbesztać. Cóż, zawsze wypadało spróbować - w końcu zaproszenie otrzymał i je przyjął.
- Intrygująca ta wasza rodzina. - na dobrą sprawę nie był do końca pewny czy w ogóle były spokrewnione (a to co wie gracz z postu prowadzącego to nie to co wie odgrywana postać), ale musiał to z siebie wyrzucić. Bo taka była prawda, a przynajmniej z jego perspektywy. - Ale ważne żeby Fiora miała się dobrze, szczególnie po tym co przeszła.
Wiedział o niej tyle, ile wyrzucił z siebie Raoul w operze. I było to całkiem sporo, szczególnie że byli obecni przy jego areszcie i uleczeniu kobiety. Nie był rodziną, ale swoje widział.

_________________
I got high hopes, lots of potential
I’m high, broke, searching for symbols
And I will not let go of what is mine


Przygoda
#800000
+kontrola ognia / +nie odczuwanie i odporność na zimno oraz ciepło / =pióra
-hydrofobia (woda) / -aichmofobia (igły) / -ophidiofobia (węże)
Powrót do góry Go down
Daltonis

Daltonis


Join date : 08/10/2020
Liczba postów : 410
Age : 23
Region : Kalos
Starter : Chatot
Profesja : Stand User

Here We Go Again Empty
PisanieTemat: Re: Here We Go Again   Here We Go Again Empty2021-09-15, 02:28

Przejeżdżając palcem po nowej, i w zasadzie mojej pierwszej, bliźnie spływającej po prawym policzku, przypominającej o poprzedniej wyprawie i poniekąd mojej własnej niekompetencji spoglądałem na zachodzące słońce stojąc na miejscu w którym dziób spotykał się ze sterburtą. Pomimo tego co się stało woda nie przerażała mnie. Miałem co prawda z nią teraz nieco inną relację - zdecydowanie więcej szacunku, pewnego uznania czy powagi. Ciężko to określić, ale za to co się stało nie mogłem winić tej błękitnej głębi. Przywitałem się oczywiście z innymi uczestnikami rejsu - znaczy tymi których znałem. Było tu kilka nieznajomych i interesujących twarzy, ale przynajmniej na chwile obecną nie widziało mi się wchodzić z nimi w interakcję. Szczególnie, że sprawa porwań młodych trenerów wciąż nie została rozwiązana i nie byłem zbytnio pewny komu można, a komu nie należy ufać.

"Ach, wybacz Corazon." Otrząsnąłem się z wewnętrznych przemyśleń i przemieściłem, do tej pory błędny, wzrok na moją dzisiejszą kompankę. "Mam zwyczaj odpływania w samym sobie, szczególnie kiedy sporo się dzieje." Postukałem sobie w skroń sugerując, że 'dzieje' to się głównie w mojej głowie. "W ogóle - ładnie dziś wyglądasz. Znaczy. Nie to, że na co dzień wyglądasz źle. W sensie..." Poczerwieniałem odwracając wzrok. Nadal nie miałem zbyt dużo doświadczenia z kobietami a moje przeszłe interakcje z nimi nie do końca mi pomagały. "Po prostu ładnie wyglądasz."
Zamieniając z Corazon kilka słów postanowiłem wkrótce zmienić jednak nieco temat. "Kojarzysz tu w ogóle kogoś? To jest, oprócz nas oczywiście. Ich troje na przykład." Wskazałem na osoby znajdujące się bliżej dziobu z głupkowatym uśmieszkiem, dumny z wprowadzenia tak idiotycznego nawiązania do konwersacji.

Następnym punktem podróży okazał się być hotel. Uderzyło mnie, że w zasadzie nie wiedziałem ile czasu tu spędzimy. Spodziewałem się jednej nocy i powrotu gdzieś w południe, ale skoro wynajęto nam pokoje to może posiedzimy tu dłużej? "Och, mamy wspólny pokój..." Spojrzałem na Corazon dyndoląc moją kopią kluczy tuż przed swoim nosem. "Tak pewnie wyszło oszczędniej, ale jeśli wolałabyś mieć swój własny to na pewno coś będzie się dało ugrać z recepcją. Daj tylko znać w razie co - nie obrażę się." Zaśmiałem się ciepło. Dla mnie było to oczywiste, że dziewczyna może nie chcieć spędzić nocy w jednym pokoju z chłopakiem którego zna dość krótko. Lepiej było się upewnić, just in case.

Wizyta w barze do którego zaprowadził nas Raoul wydawała się być naszym ostatnim stopem, przynajmniej na najbliższy czas. Było mi nieco niezręcznie w jego obecności - nadal nie do końca wybaczyłem mu fakt, że wykorzystał nas w tak przebiegły sposób, nawet jeśli jego cel był szczytny. Opera to co prawda miejsce dla występów, ale nieco innej maści niż ten który przeżyliśmy. To mogła być jednak okazja do zakopania topora wojennego, tylko trzeba by było znaleźć dobry moment, żeby zagadać - a przyśpieszyłbym go w jeden sprytny sposób. "Drinka poproszę." Rzuciłem jednemu z barmanów przechodząc obok. "Nie za mocnego, na start przynajmniej." Na trzeźwo tego na pewno nie zrobię.
Zanim jednak zdążyłem się napić Corazon zaciągnęła mnie coś zjeść. Nieco poczerwieniałem przez jej zachowanie, ale podążałem jej krokiem. "Nie jestem zbyt wielkim znawcą kulinariów, więc jestem tutaj zdany na Ciebie, moja droga." Zagadałem odbierając od niej talerzyk. "Co jeszcze byś stąd polecała?"

Miałem nadzieję na dobrą muzykę - to był jeden z powodów dla których postanowiłem wybrać się na ucztę pana młodego zamiast panny młodej. Nigdy nie byłem na weselu toteż ciekawiło mnie jakiej muzyki słucha się przy takich okazjach. Podłapanie kilku kawałków z resztą na pewno dobrze mi zrobi - powiększanie swojego muzycznego arsenału to w końcu jeden z celów dla których w ogóle ruszyłem się z domu. "Ach, mogłem zabrać ze sobą przynajmniej drumlę." Strzeliłem językiem widząc rozstawiających się muzyków. Ciekawe czy później w nocy pożyczyliby mi jakiś instrument na zbyciu - gitarę na przykład, bo patrząc po tym na czym grają to chyba tylko tym urządzeniem władam pewną ręką.
Boże niech tylko nie każą mi śpiewać.

_________________
Here We Go Again CE060C0887C7F4C8713F361C99C2B0EDED2F79D1

Here We Go Again AoWb5Nu
Powrót do góry Go down
Kate

Kate


Join date : 21/09/2020
Liczba postów : 114
Age : 24
Starter : Wynaut
Profesja : Wolny strzelec

Here We Go Again Empty
PisanieTemat: Re: Here We Go Again   Here We Go Again Empty2021-09-15, 12:14

Marty rozejrzał się po osobach, jakie tu z nim przybyły i nie uznał ich za specjalnie ciekawych. O wiele bardziej interesowała go czarnowłosa nieznajoma. Uznał, że woli najpierw zająć się poznaniem jej, nim zajęciem pokoju. Przerzucił wojskową torbę przez ramię i podszedł do niej. Postawił torbę na piasku i usiadł obok niej. Zastanawiał się, czy nie wypuścić swojego chomika na wolność, ale nie miał pewności, jak zareaguje na niego dziewczyna. Usiadł obok niej i przeczesał włosy wyciągniętym z kurtki grzebieniem.
- Hej, Marty jestem - powiedział z półuśmiechem na ustach. Nie starał się być ani za bardzo poważny, ani skrajnie wyluzowany, na to przyjdzie jeszcze pora.
- Uczysz się gdzieś? - zapytał spoglądając na jej ubranie. Choć tak, wiedział że dziewczynki z dobrych domów często chodziły w takich mundurkach i poza szkołą, aby podkreślić swój status. A on? Miał swój styl i się go trzymał. Dziewczyna była całkiem ładna, miała w sobie "to coś", albo to on chciał w niej "to coś" widzieć.
Powrót do góry Go down
Vaphel

Vaphel


Join date : 24/08/2020
Liczba postów : 651
Starter : Piplup

Here We Go Again Empty
PisanieTemat: Re: Here We Go Again   Here We Go Again Empty2021-09-16, 11:26

Podróż statkiem była całkiem miła. Byłem przyzwyczajony do tego środka transportu jako mieszkaniec wyspiarskiej krainy. W Oblivii statki były jak autobusy w innych rejonach świata. Pogoda dopisywała a lekka bryza tylko uprzyjemniała podróz. Wypuściłem swoją Jolteon by miziać ją za uszkiem w trakcie tej przeprawy. Walk tu raczej nie będzie więc poświęcę ten czas na zacieśnianie więzi z moimi nowym Pokemonem.
Gdy dotarliśmy do hotelu Avalon zaproponował mi bycie współlokatorami.
- Pewnie, bardzo chętnie - odpowiedziałem chowając dawne zwady w szufladce zwanej "przeszłość, do której nie wracam".
- Wychodzę na plażę! - rzekłem po rozpakowaniu swoim rzeczy. Machnąłem ręką w kierunku swojeo Pokemona by podbiegł na zewnątrz i wyszedłem na dwór. Wziąłem jakiś soczek z baru witając się po kolei ze wszystkimi przybyłymi. Następnie upatrzyłem miejsce, które zajął tajemniczy jegomość i dosiadłem się do ławki.
- Witaj. Zapewne jesteś ze strony panny młodej. Jak Ci się tu podoba? W ogóle to jestem Fernando, wszyscy mówią mi Fer - rzekłem do chłopaka rozsiadając się na ławce ze swoim soczkiem.

_________________
Here We Go Again Trainercard-Fernando
Powrót do góry Go down
Vi
Admin
Vi


Join date : 28/09/2020
Liczba postów : 2932
Age : 27
Region : Kraj Ognia
Starter : Vulpix "Senzu"
Profesja : Trenerka/Mag Ognia

Here We Go Again Empty
PisanieTemat: Re: Here We Go Again   Here We Go Again Empty2021-09-16, 19:01

Nie przepadała za wodą.
Może inaczej - woda była jej kompletnie obojętna. Znała jej słabe i mocne strony, nie zamierzała ani jej demonizować, ani usprawiedliwiać. Ot, ciecz, której potrzebują do życia. Znając jednak upodobania Sailliny postanowiła usiąść razem z nią z tyłu, w miejscu, w którym nie widać było zbyt wiele. Cały czas zagadywała przyjaciółkę, tak, by ta nie myślała zbyt wiele. Ta podróż była konieczna, by mogli dostać się na wesele.

Vi była ciekawa, co może ich spotkać. Wraz z Sai urządziły się w swoim pokoju, po czym Viannea pomachała jej
- Zamierzam pomyszkować jakiś czas, może znajdę jakieś fajne ciacho? Jakby co, masz mój numer, dzwoń, to się spotkamy - rzuciła radośnie, po czym ruszyła w stronę bufetu. Wybrała sobie koreczki śledziowe, a do tego wzięła colę, pomna na to jak źle działa na nią alkohol. Po chwili rozejrzała się i ujrzała zarówno Sai, jak i Tristana z Corazon. W sumie... Mogłaby być z nich ładna para. Dziewczyna westchnęła cicho. Ona na tym polu cierpiała okrutną posuchę. No cóż...
- Cześć wam! Taa, dobrze widzieć znajomych. A teraz uciekam szukać własnej pary - zażartowała, po czym z kolejnymi dwoma koreczkami udała się w stronę Raoula
- Witaj. Dzięki za zaproszenie. Doceniam gest. Jak się czujesz wiedząc, że za kilkanaście godzin zostaniesz małżonkiem? Och! - rzuciła, dopiero teraz zdając sobie sprawę z tego, że był tam ktoś jeszcze - Wybacz, nie chciałam przeszkadzać... - dodałam nieco skruszona - W każdym razie do zobaczenia niedługo. A na pewno do usłyszenia, bo zamierzam skorzystać z tego karaoke - dodała, po czym wyruszyła na parkiet. W oczy rzucił jej się chłopak, który od początku przyciągał spojrzenia - najpierw ubiorem, a potem tym jak głośno brzęknęła patelnia na jego głowie. Czarno-złoty dres całkiem nieźle się prezentował, mimo niekoniecznie pasowania do okazji. Podeszła do niego
- Hej! Jestem Viannea, ale wszyscy wołają na mnie Vi. Jak Twoja głowa? Całkiem nieźle dostałeś - powiedziała kręcąc własną makówką z lekkim rozbawieniem


_________________

Od Kitsune na urodziny :3


Koori
Powrót do góry Go down
Kitsune

Kitsune


Join date : 25/08/2020
Liczba postów : 2155
Age : 31
Region : Hoenn
Starter : Growlithe
Profesja : wolny strzelec

Here We Go Again Empty
PisanieTemat: Re: Here We Go Again   Here We Go Again Empty2021-09-16, 21:49

Nigdy nie byłam na żadnym weselu. W sumie nie ma się czemu dziwić, mam zaledwie trzynaście lat, a rodzice nie mieli takich znajomych, którzy nie byliby już w jakimś związku. Jeśli w ogóle mówimy o znajomych... W każdym razie dotarło do mnie zaproszenie na wesele Fiory i Raoula, z którymi ostatnio mieliśmy do czynienia w Operze. Od nich mam zresztą moją Ame, to jednak nie zmienia faktu, że trzymając to zaproszenie, miałam mieszane uczucia. Czy właściwie powinnam tam iść?
No i tu zadzwoniła Vi z zapytaniem, czy się z nią nie wybiorę jako osoba towarzysząca. Gdyby to był ktokolwiek inny - odmówiłabym, ale Vi? Była dla mnie jak starsza siostra, której nigdy nie miałam, oczywiście, że się zgodziłam. I właśnie dlatego biegłam trochę spóźniona na przystań, gdzie czekały już dwa okręty - jeden od pana młodego, drugi od panny młodej. Zatrzymałam się lekko zdyszana przy blondynce.
- Przepraszam, mała mi uciekła i musiałam ją złapać przed wyjściem - wytłumaczyłam się naprędce, czując taką potrzebę. W końcu byłyśmy umówione, a ja się spóźniłam. Całe szczęście, że zdążyłam przed samym wypłynięciem!
Niedługo potem siedziałyśmy już na pokładzie Błękitnego Dorsza, który płynął po niepewnych, lekko wzburzonych wodach okolicznego morza. Mogłam postawić cały swój cudem zdobyty majątek na to, że drugi okręt nie miał podobnych ekscesów i woda pod nim wcale a wcale nie uderzała tak gwałtownie o łódź. I wygrałabym ten zakład... Takie moje liche szczęście do podróży morskich. Dobrze, że miałam koło siebie Vi.
- Nie zastanawia cię, jak Raoul wyszedł z więzienia? - spytałam w którymś momencie, patrząc gdzieś na barwione zachodem słońca niebo. - Gdyby zwiał, to raczej nie robiłby tak hucznej imprezy, co nie? Wtedy raczej dość szybko by go namierzyli i znów zamknęli. Może wypuścili go za dobre sprawowanie? Taka przepustka czy coś?
Tak, wiem, dziwne pytania zadaję, ale czemu się dziwić, skoro przy naszym ostatnim spotkaniu zakuwali go w kajdany, a niedługo potem skazali. Zarzuty w sumie nie miały już takiego znaczenia jak sam fakt odsiadki. Cóż, może to się wyjaśni w którymś momencie...
W końcu jednak Dorsz przybił do portu, a wszyscy pasażerowie dostali swoje przydziały w hotelu. Ja dzieliłam pokój z Vi, ale nie przeszkadzało mi to w żadnym wypadku. Każda z nas zajęła sobie łóżko, rozpakowując się mniej więcej, a sama blondynka poszła przodem, szukając ciastek. Chyba... Lepiej chyba nie wnikać.
W każdym razie ogarnęłam jeszcze nieco zmierzwioną na wietrze fryzurę i sama też wybrałam się na miejsce imprezy, jakim był bar. Zgarnęłam z kontuaru kilka przysmaków, częstując od razu małą, którą zabrałam ze sobą na tę imprezę. W sumie nie wiem, czemu wybór padł akurat na tę małą gadzinkę, ale na zaproszeniu była notka, że można zabrać też pokemonowego towarzysza, więc... Tak czy inaczej w niedługim czasie miałam już towarzystwo w postaci Tristana i... Corazon? W pierwszej chwili nieco się zdziwiłam, bo nie zauważyłam jej wcześniej (pewnie przez to spóźnienie), mimo wszystko uśmiechnęłam się ciepło.
- Tak, mniej lub bardziej, ale jednak znajome - rzuciłam trochę niezręcznie. Ta dwójka wyglądała, jakby byli na randce czy coś. - W sumie znam tu tylko waszą trójkę. Poza panem młodym, oczywiście. A z bufetu polecam szaszłyczki serowe. Małej smakują.
Gdzieś tam ekipa rozkładała się ze sprzętem, Vi znów poszła szukać czegoś do pary, Tristan i jego partnerka poszli dalej, zaznajamiając się z dzisiejszym menu, a ja po prostu tak sobie siedziałam, popijając jakiś sok z egzotycznych owoców. Niby wesele, a jakoś niespecjalnie miałam nastrój na zabawę...

_________________
~~
Here We Go Again A5fddb106c3e78c14a439057bc9e429e
~~
Here We Go Again 2rFEAAAAASUVORK5CYII
Powrót do góry Go down
Lumière

Lumière


Join date : 09/08/2020
Liczba postów : 672
Age : 23
Region : Unova
Starter : Igglybuff
Profesja : Człowiek Renesansu

Here We Go Again Empty
PisanieTemat: Re: Here We Go Again   Here We Go Again Empty2021-09-17, 23:39

Here We Go Again 451c330a4888ff86a018a45d104796dd
Team Raoul
@Vi @Kitsune @Daltonis  & [ Corazon ]

Tristan i Corazon już od początku przygody przeżywali wspólne chwile w dość romantyczny sposób. Komplementy sprawiały, że księżniczka rodu... no właśnie w sumie nie wiadomo jakiego - rumieniła się i uśmiechała do swojego towarzysza. -Niespecjalnie. To zapewne rodzina Raoula- zauważyła dziewczyna. To właśnie Ci dwoje jako pierwsi ruszyli w kierunku pokojów, gdzie jak się okazało łóżka były oddzielone parawanem. Zawsze można było go złożyć, ale prywatność została zapewniona. Dziewczyna zaśmiała się na konsternację Tristana. -Spokojnie, ten parawan i odrobina przyzwoitości sprawi, że nie będziemy musieli się martwić dodatkowymi kosztami, by wynająć pokój. Poza tym, jestem Twoją osobą towarzyszącą, więc zamierzam Ci towarzyszyć- zachichotała dziewczyna i mrugnęła zalotnie. Romantyczna atmosfera wkrótce przeniosła się do baru, gdzie wszyscy zebrali się hucznie. Tristan postanowił zamówić drinka. Barman uśmiechnął się i pomyślał przez moment, a następnie zmiksował coś w takim tempie, że klient ledwo zdołał mrugnąć, a przed nim stał przepiękny koktajl "Creme Rosario". Miał delikatny bananowy posmak z nutką limonki, a także kremową konsystencję, która była wyczuwalna niczym pianka. Dodatkowo delikatny złoty rum, który był ledwo wyczuwalny, a i pewnie dodany w niewielkich ilościach. Całość komponowała się wyśmienicie. Corazon skorzystała z okazji i zamówiła coś ciut mocniejszego niż jej partner. Po chwili klasyk w postaci "Sex on The Beach" wylądowała w dłoni kobiety.
-Robią tutaj niesamowite specjały. Hmm... zaproponuję - papryczki Jalapeno zasmażane z serkiem mascarpone- powiedziała, wskazując na talerzyk wyglądających jak nuggety smakołyków. Dziewczyna rozkroiła jednego na pół, by pokazać Tristanowi, cóż to takiego jest -Papryczka nie jest specjalnie pikantna, a w połączeniu z serem tworzy ciekawą kompozycję smaków. Tolerujesz laktozę, prawda?- spytała zatroskana, jakby doznając olśnienia.


Here We Go Again Banana10Here We Go Again Sex-on10


* * *


Choć młodsza z przyjaciółek spóźniła się nieco - wszyscy zdążyli wskoczyć na pokład Dorsza. Przyjaciółki miały okazję przyjrzeć się ludziom na statku - wydawali się być tacy różni od Raoula, a jednak wszyscy zdecydowali się przyjechać na jego wesele. Gdy statek dobił do brzegu Vi i Sai szybko zadomowiły się w pokoju, a ich łóżeczka również oddzielała specyficzna wiata. Podczas wydarzeń na imprezce u Raoula - płomienna wojowniczka ruszyła w kierunku przystawek. Po drodze zamieniła kilka słów z Corazon i Tristanem, którzy zdawali się mimo wszystko być bardziej zajęci doborem napoi i jedzenia, jednak grzecznie odbyli z nią konwersację. Ostatecznie Vi trafiła do Raoula i starszej Pani, która na jej widok rozpromieniała delikatnie. Ten widok był naprawdę kojący, a jak się szybko okazało - nie bez kozery!
-Ach, nie przejmuj się, złociutka. Nie widziałam syna tak dawno, że trochę go przetrzymałam- powiedziała staruszka. Raoul szybko postanowił dokonać prezencji -Ach, Vi! Miło Cię widzieć. Mamo, to jest Viannea - moja dobra znajoma, jedna z trenerów, którzy pomogli mi wyleczyć Fiorę. Vi, to jest moja mama - Mary. - przedstawił je Pan Młody. Niestety Vi niespecjalnie długo pozostała przy towarzystwie, jednak zdołała otrzymać serdeczny uśmiech od Mary i niezręczny uśmiech Raoula, który nie był przyzwyczajony do przedstawiania kogokolwiek. Wkrótce Vi dotarła pod scenę, gdzie blond jegomość z wielkim guzem podłączał swój bas. -Oooooy! Nazywam się Wolfgang, ale mówią na mnie "Wolf", jak wilk! Auuuuuuuuuu! Nie martw się! To nie pierwszy i nie ostatni raz, gdy dostałem od Erno. To nasz zespołowy gbur- po tych słowach usłyszałaś tylko puknięcie, jakby drewniana pałeczka wylądowała na czyjejś głowie... może dlatego, że tak właśnie było. Erno, ten sam który wcześniej zdzielił Wolfa patelnią, tym razem rzucił w niego pałeczką, słysząc jego przytyk. Jak widać czarnowłosy niemowa był perkusistą. W jednej chwili Wolfgang roześmiał się -Nie obrażaj się, Erno. Robisz mi przypał przy dziewczynie- powiedział, po czym podniósł swoje gnaty i otrzepał zadek. -A więc, Vi... Skąd się znacie z Raoulem?- zaczął temat jegomość, sprawdzając kable do basu. Widać, że całkiem sporo tu różnych osobistości. Ciekawe, czego można się spodziewać?


Here We Go Again 1200px-15-09-26-RalfR-WLC-0098Here We Go Again 1f4254c60cc1e0bf680768d2771f2c37

* * *


Saillina odkąd tylko dotarła do hotelu zaczęła się zastanawiać nad losem Raoula. W jaki sposób udało mu się wyjść z więzienia tak szybko? A może to nie było jednak tak szybko? W końcu Afera z Upiorem miała miejsce kawał czasu temu. Myśli te krążyły po jej głowie, jednak ostatecznie opuściły dziewczynę, gdy nadszedł czas, by udać się na imprezkę. Tristan i Corazon wyglądali na szczęśliwych i uprzejmie przywitali młodszą koleżankę. Jak się okazało dzisiejszy bufet przewidywał mnóstwo dań, ale i napojów przeróżnego rodzaju. W karcie figurowały między innymi "Citrus Twist" i "Grom", choć te nazwy nic Sai nie mówiły. Poza tym przeróżne dania w postaci pieczonego indyka w sosie ziołowym i sałatką z lokalnych warzyw, zupy pomidorowej według przepisu mamy Raoula... w zasadzie, kto co sobie wymarzył - to by i dostał. Szefowie kuchni i barmani współpracowali tego dnia wyjątkowo ciężko. Musieli być zaprzyjaźnieni z Parą Młodą. Choć dziewczynie nastrój się nie udzielał - starała się zachowywać pozory, a jej Pokemon doglądał jej z zaciekawieniem. Jak się szybko okazało - ktoś dołączył do jej samotnego kącika. Był to Raoul wraz ze starszą Panią z wcześniej. -Ach, Sai! Miło Cię widzieć, poznałaś już moją mamę Mary? Dużo specjałów z jej książki kucharskiej trafiło do tutejszej restauracji. Polecam posmakować jej duszonej kaczki, jest niezastąpiona.- po tych słowach ujrzałaś skromną starszą panią, która uśmiechnęła się szeroko.
-Wspaniałych masz znajomych, Raoul. Miło mi Cię poznać, Sai. Słyszałam, że razem z Vi i innymi uzdrowiliście moją synową. Mam nadzieję, że ta uczta i wesele okażą się dla was wspaniałą nagrodą za waszą dobroć.- Mary zdawała się nie wiedzieć, cóż wydarzyło się w Operze, ani nawet, że jej syn trafił do więzienia. A propos! Sai miała teraz okazję z nim o tym porozmawiać. Mary chwyciła "Citrus Twist" i poszła na moment na zaplecze, by porozmawiać z szefem kuchni, podczas gdy Raoul zamówił sobie "Grom". Drink pachniał miętą i czuć było delikatną woń soku z kaktusa. Aż dziwne, że Pan Młody gustuje w takich smakach.


Here We Go Again Sparkl10Here We Go Again Underc11

Here We Go Again 77c65a7d934539c3688ced3debcda34b52c042e7
Team Fiora
@Vaphel @Killjoy @Kate

Avalon tym razem trzymał się raczej na uboczu, aż do momentu przydziału pokojów. Jak się okazało razem z Fernandem zajęli wspólny pokój z przegrodą oddzielającą łóżka. Była to ozdobna wiata, którą można było zwinąć w razie potrzeby. Wydarzenia biegły tak szybko, że ledwie zadomowili się w hotelu, a już musieli przebyć drogę na przepiękną plażę. Av skierował swoje kroki w kierunku baru, gdzie przesiadywała jedna z sióstr Fiory. Mężczyzna zamówił drinka, a już po chwili pojawił się przed nim błękitny trunek "Blue Lagoon". Jego smak był nietypowy, choć kojący. Nutka Blue Curacao zmieszana z wódką i sokiem z cytryny, zakropiona Spritem dla bąbelków. Kwaskowaty, a jednocześnie słodkawy smak pozostawał na języku i orzeźwiał nieziemsko.
-Użyłabym innego słowa- skomentowała dziewczyna, wzdychając ciężko. Gdy dodałeś kolejne zdanie - dziewczyna spojrzała na Ciebie z delikatnym uśmiechem -Fiora jest twarda. Choć ma wrażliwe serce, nie znam drugiej tak silnej dziewczyny. Nazywam się Sonia Lexington. Jak ma na imię dżentelmen, który uraczył mnie rozmową?- spytała i zaczerpnęła łyka swojego "Creme Rosario". Widać było, że tę dziewczynę coś trapi, mimo iż na weselu powinna się świetnie bawić. Wkrótce caryca wraz z małżonkiem odpuścili Fiorze i postanowili przejść się po plaży. Panna Młoda postanowiła zajrzeć do kuchni i najpewniej zamienić słowo z szefem. -Fiora naprawdę się postarała. To wszystko wygląda tak cudnie. Szkoda, że zaprosiła też mamę... - tu spojrzała za siebie, w miejsce w którym zniknęli jej rodzice. Av miał wrażenie, że ma tu miejsce jakaś rodzinna drama. Na pewno Sonia przeżywała ją bardzo, choć nie wyglądała jakby miała się tak po prostu otworzyć.



Here We Go Again Blue-l10Here We Go Again Banana11

* * *

Marty trzymał się raczej z dala od reszty. Nie znał tu nikogo i na ten moment nie miał ochoty tego zmieniać. Zadbał o to, by dobrze wyglądać i odpocząć przed balangą. Już w hotelu postanowił się z nią zapoznać. Dziewczyna obróciła się w jego kierunku i mrugnęła swoimi pięknymi rzęsami.
-Patricia, ale mów mi Trish- powiedziała, po czym spojrzała na Marty'ego z początku chłodno tak, że włosy mu stanęły dęba, wkrótce jednak przebił się przez nią uśmiech. -Mundurek mnie zdradził? Jestem absolwentką, acz bardzo lubię ten mundurek. A Ty, Marty? Należysz do jakiegoś gangu, czy zespołu?- spytała patrząc pewnie i z delikatnym uśmiechem, jakby chciała rozłożyć chłopaka na części pierwsze i dokładnie go zanalizować. Nie dawała tego po sobie poznać, ale pod powłoką imprezowiczki kryła prawdziwy geniusz. Z transu wyrwał Marty'ego dopiero chłopak, z którym wylądował w pokoju.
-A więc tak się nazywa mój współlokator. Varick van Emreis - rozpakujmy się w pokoju, jeszcze zdążycie pogawędzić. Do zobaczenia Trish!- rzucił w kierunku dziewczyny. Najwidoczniej ją znał, a ona jego. Patricia tylko zachichotała i pożegnała was serdecznym machaniem dłonią. Jak się okazało - wkrótce później caryca rozmówiła się z dziewczyną. Tymczasem Varick zabrał Marty'ego do pokoju, gdzie jak reszta rozpakowali się. Każdy miał swoją sekcję, a łóżka oddzielone były zdobioną wiatą.
-Wybacz, nie chciałem wam przerywać, ale Fiora nalegała byśmy się pospieszyli. Znając Trish, pewnie jeszcze nie raz ją dzisiaj zobaczysz - bardziej od własnych pasji, kocha tylko imprezy.- wyjaśnił mężczyzna. Gdy obydwoje byliście już gotowi - mogliście się udać na plażę, gdzie faktycznie okazja sama pchała się w zęby. Varick mrugnął do Ciebie i poklepał Cię po plecach, by samotnie usiąść na ławce, tymczasem Patricia wciąż wpatrywała się w zachód słońca. Miałeś okazję do niej podejść i dokończyć, co zaczęliście w hotelu. Mogłeś też zamówić coś w barze, jeśli chcesz sobie dodać odwagi lub zaskoczyć ją swoim wyborem i gustem.

* * *


Fernando razem z Jolteon miło odbyli rejs Makrelą, lecz nawet najspokojniejsza i najpiękniejsza podróż przy zachodzie słońca - musiała dobiec końca. Hotelowe dobieranie się w pary przebiegło szybko, gdyż Avalon wyraził chęć dzielenia z chłopakiem pokoju. Jak się okazało Fer nie zabawił tam długo. Jego stopy pomknęły w kierunku plaży, która była już przygotowana na dziką zabawę po zmroku. Wprawdzie mężczyzna zostawił współlokatora w pokoju, jednak Av i tak był zajęty rozpakowywaniem się. Szybka wizyta w barze zakończyła się wzięciem przez Fernanda "Citrus Twista" - mieszanki soków, która orzeźwiała i pobudzała. Cytrynowy aromat przesiąknięty limonką i dobarwiony sokiem jabłkowym idealnie komponował się z starannie dobranymi proporcjami sprite'a, który dodał trochę bąbelków do trunku. Gdy preferencje smakowe zostały już zaspokojone - Fernando przywitał się z Sonią, a wkrótce i z Avem, który zdołał już dołączyć do reszty. Po drodze miał okazję też minąć się z Martym, który zastanawiał się, czy zrobić jakiś krok do przodu w kierunku Trish. Caryca i jej małżonek ruszyli na spacer, a Fiora na zaplecze kuchenne, więc ostatnią osobą, z którą mężczyzna jeszcze nie rozmawiał był współlokator Marty'ego.
-Witam, zgadza się - nazywam się Varick van Emreis, ale wszyscy mówią do mnie po prostu Varick. Fiora jak zawsze ma wspaniały gust, nic dziwnego, że rozdzieliła imprezy z Raoulem. Ich style są zupełnie inne, nie pasują do siebie. Przyjaźnimy się z Fi od najmłodszych lat. Nie mogłem przegapić jej wesela! Wprawdzie zaprosili mnie jej rodzice, jednak mam wrażenie, że po prostu wyprzedzili ją w działaniach. Przy okazji, masz świetny gust - te wszystkie odcienie zieleni miksują się w niesamowitą kombinację. Żałuję, że mój garniak od Vitaliego nie zdołał wyjść spod jego rąk na czas... dobrze, że istnieją jeszcze ludzie z choć minimalnym poczuciem stylu.- powiedział chłopak poprawiając swoją niebieską czapeczkę. Obydwoje piliście Citrus Twist, podczas gdy słońce powoli znikało za horyzontem.


Here We Go Again Sparkl11

Niespodziewani goście!


Gdy nasi bohaterowie postanowili zapoznać się z gośćmi i skosztować specjałów, jakie serwowały bary - siedmioro spóźnialskich dotarła na wyspę Rosario prywatnym jachtem. Trzech skierowało się w stronę baru w mieście, a trzech na plażę.

Gdy pierwsza delegacja dotarła do baru - rozeszli się mimowolnie. Białowłosy mężczyzna usiadł przy stoliku i zaczął grzebać w jakimś niewielkim tablecie, fioletowowłosa dziewczynka cupnęła na scenie i spojrzała na Vi, która zamieniała kilka słów z Wolfem, tymczasem pewien blondyn stanął niedaleko Sai i Raoula.
-Tak coś czułem, że się tutaj spotkamy, Sai!- w jednej chwili dziewczyna podniosła wzrok, by zobaczyć... Lumière'a!

Druga delegacja składała się z małżeńskiej pary i dojrzałej blond Pani policjant, która z jakiejś przyczyny była ubrana w swój mundur. Mężczyzna podszedł do baru, by zamówić kilka drinków, a jego małżonka postanowiła zaczerpnąć świeżego powietrza i usiadła na pobliskiej ławeczce. Tymczasem blond okularnica w stroju policjanta o dziwo stała nieruchomo i raczej chłodno spoglądała na towarzystwo. Najwidoczniej nie były to jej klimaty. W jednej chwili caryca i jej małżonek wrócili i na widok nowoprzybyłych uradowana wykrzyknęła.
-A więc rodzinka Courcillion nareszcie raczyła się pojawić! - wzrok sióstr Lexington wraz z Fiorą, która wróciła z kuchni skierował się na spóźnialskich. Tymczasem samotny lokaj ruszył w kierunku kuchni, by wesprzeć tutejszych szefów.


================
Reguły:
1. Walki są kategorycznie zabronione, chyba że prowadzący (ja) wyraźnie na nie zezwoli
2. Zostaliście podzieleni na dwa zespoły. Jedna osoba na każdy zespół ma szansę otrzymać Pokemona! (czytajcie: Są dwa Pokemony do wygrania, po jednym na każdy zespół)
3. Możecie rozmawiać z postaciami, poznawać ich historię, a także spróbować nawiązać z nimi relację! Co ważniejsze - możecie wspólnie z nimi świętować uroczystość zaślubin Raoula i Fiory!
4. A propos, starajcie się jak najbardziej zagłębiać w fabułę i przede wszystkim dobrze się bawić, by uświetnić ten wspaniały dzień - od tego może zależeć, czy dostaniecie Pokemona!
- - -
Niespodziewani goście w postaci całej rodzinki Courcillion, w tym znany już większości Lumière - pojawili się na imprezach! A to Ci heca! Kto by się ich tu spodziewał? Szykowała się prawdziwa balanga - część z was zaczęła nawiązywać relacje z gośćmi. Czy obecność wpływowej rodziny z Kalos może negatywnie wpłynąć na przebieg wesela?

W razie jakichkolwiek niejasności, pytań lub wątpliwości - śmiało pytajcie!
Termin ostateczny na odpis to 19.09 do godziny 23:59. Jeśli wszyscy odpiszą szybciej - wydarzenia mogą przyspieszyć! A co za tym idzie - nie będziemy musieli gnać z kolejnymi odpisami! Weźcie to pod uwagę!




GALERIA POSTACI

Spoiler:

_________________
Here We Go Again Indeks11


Ostatnio zmieniony przez Lumière dnia 2021-09-18, 00:17, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Vi
Admin
Vi


Join date : 28/09/2020
Liczba postów : 2932
Age : 27
Region : Kraj Ognia
Starter : Vulpix "Senzu"
Profesja : Trenerka/Mag Ognia

Here We Go Again Empty
PisanieTemat: Re: Here We Go Again   Here We Go Again Empty2021-09-17, 23:53

No to trafiłam niesamowicie. Nie dość, że wariat, to jeszcze o tak pięknym imieniu. Roześmiałam się, gdy po raz kolejny dostał w głowę
-Wolf, powiadasz? Cóż za przypadek! Pozwól więc, że przedstawię się w pełni - Nazywam się Viannea Wolfpaw - zachichotała. To nie mógł być zbieg okoliczności przecież. To przeznaczenie! Spojrzałam na Erno i pomachałam do niego wesoło. Na pewno nie będę się tutaj nudzić, nie z tymi wariatami. To co prawda nie do końca były moje klimaty, w sukience i w ogóle, ale hej, nie po to przywiozłam zapasowe ciuchy, żeby leżały sobie ot tak. Może przydadzą się później. Postanowiłam chwilowo pozostać w tym towarzystwie widząc, że Sai rozmawia z Raoulem i jego mamą. Bardzo miłą osobą, swoją drogą. Szkoda, że wyglądała na taką zmarnowaną i nie zostałam, żeby porozmawiać z nią nieco dłużej. Może później?
= Cóż, jakiś czas temu razem ze znajomymi pomogliśmy mu w pewnym... problemie z jego przyszłą żoną. Można powiedzieć, że gdyby nie my, ta impreza nie miałaby miejsca - odpowiedziałam na pytanie Wolfganga, uciekając jednak wzrokiem i rumieniąc się. Daleka byłam od przechwalania się, zwłaszcza, że ja wiele nie zrobiłam. Ot, nakrzyczałam na Lumière'a i o mało się nie wypaliłam, i to dosłownie. Ale o tym panowie wiedzieć nie musieli - A wy? Gdzie się poznaliście? - zapytałam po chwili zerkając z zainteresowaniem na gitarę. Zawsze chciałam nauczyć się grać, ale nigdy nie było mnie stać na taki instrument... - Długo grasz? - zapytałam po chwili zaciekawiona w sumie bardziej tym niż tą poprzednią kwestią. Erno jest perkusistą, Wolf gra na basie, Roxie to zapewne gitara prowadząca... Ciekawe, czy do tego śpiewa, czy może mają do tego jeszcze kogoś innego? Hmmm... Może zapytam o to potem

_________________

Od Kitsune na urodziny :3


Koori
Powrót do góry Go down
Kitsune

Kitsune


Join date : 25/08/2020
Liczba postów : 2155
Age : 31
Region : Hoenn
Starter : Growlithe
Profesja : wolny strzelec

Here We Go Again Empty
PisanieTemat: Re: Here We Go Again   Here We Go Again Empty2021-09-19, 16:05

Wciąż zastanawiałam się, co ja tu właściwie robię. Znałam tu zaledwie kilka osób, z czego tylko Vi mogłam sklasyfikować jako kogoś bliższego. Raoul, Fiora, Corazon... widziałam ich zaledwie raz i niekoniecznie miałam okazję poznać, a jednak tu byłam. Na weselu dwójki właściwie obcych mi ludzi otoczona przez całą masę równie obcych gości.
Zamówiłam cytrusowego twista z karty napojów, bo w sumie brzmiało to jakoś... normalnie. Grom? Z czym niby miałam to skojarzyć? Ze światem walącym się na głowę? Nie, zdecydowanie wolałam postawić na coś bardziej... przyziemnego. Skoro i tak siedzę tu sama, bo Vi aktualnie rozmawia z jakimś znajomym (nowym, starym - jeden pies), to w sumie mogę tu zostać. Cóż, spokoju to jednak nie miałam...
Tuż obok mnie zjawił się sam pan młody ze starszą panią, którą przedstawił jako swoją matkę. W sumie nawet nie zdążyłam otrząsnąć się z chwilowego zaskoczenia, a już zostałam zalana potokiem słów. Odchrząknęłam lekko. Wspominałam, że nie jestem zbyt towarzyska? No właśnie...
- Etto... jeszcze nie miałam okazji... ale bardzo miło panią poznać. Saillina Arestor - powiedziałam trochę niezręcznie, mimo wszystko uśmiechnęłam się i grzecznie skłoniłam głowę. Właściwie to staruszce należał się odpowiedni ukłon... ale formalne przedstawienie musiało na chwilę obecną wystarczyć. Słowa podzięki i wzmianka o nagrodzie za pomoc Fiorze trochę zbiły mnie z tropu. Odwróciłam speszone spojrzenie. Co ja mam odpowiedzieć tej kobiecie?
- Naprawdę, podziękowania są zbyteczne, robiliśmy tylko to, co do nas należało - bąknęłam tylko. Nikt tu nawet słowem nie wspomniał o więzieniu czy ogólnie zdarzeniach z Opery. Jakby cała akcja nie miała miejsca i liczył się tylko efekt - uzdrowienie Fiory. - Całość i tak zaplanował pan Raoul, także...
Kolejny delikatny półuśmiech i grymas zamaskowany łykiem koktajlu. Myślami wciąż byłam gdzie indziej, jak zatem miałabym się cieszyć tym wszystkim? Nie jestem typem imprezowiczki... Zarejestrowałam jeszcze, jak pani Mary żegna się i kieruje na zaplecze, a Raoul zamawia Grom pachnący miętą i kaktusem. Zamieszałam słomką we własnej szklance, wzdychając po chwili.
- Przepraszam, jakoś nie umiem wczuć się w nastrój świętowania - mruknęłam trochę niewyraźnie. - Znaczy... cieszę się, że życie wam się układa, jesteście szczęśliwi i w ogóle... Po prostu wciąż nie pochwalam tego, w jaki sposób nas wszystkich wykorzystałeś. Spalić Operę to jedno, ale wmanewrować nas w jakieś przedstawienie? A gdyby ktoś tam zginął? Nawet nie brał pan tego pod uwagę w swoich planach, prawda?
Nie podnosiłam wzroku znad napoju. Gdyby to zrobiła, gdybym na niego spojrzała, w którymś momencie mogłabym powiedzieć coś, czego bym później żałowała. Jak "powinieneś gnić w więzieniu zamiast imprezować", czy coś w ten deseń. Jestem młoda i wielu rzeczy nie rozumiem. Do wielu rzeczy też nie mam praw. Jestem w końcu tylko dzieckiem, prawda? Znów westchnęłam przeciągle.
- Przepraszam, to nie jest ani odpowiedni czas, ani tym bardziej miejsce, by roztrząsać to wszystko... - rzuciłam jeszcze, odsuwając w stronę barmana niemal dopity sok, a potem zsunęłam się z krzesełka z zamiarem odejścia. Zamiarem, bo akurat na mojej drodze stanął nagle wysoki chłopak, na którego niechybnie wpadłam. Rozpoznałam go dopiero, gdy podniosłam wzrok.
- Lumière? Co ty tu robisz? Znaczy... - zająknęłam się. Ależ ja głupie pytania zadaję! No oczywiście, że też dostał zaproszenie na wesele. Szybko odszukałam wzrokiem Vi, jednak nie blondynka a siedząca przy scenie fioletowowłosa dziewczyna przykuła moją uwagę. - Zaraz... czy to czasem nie... Nora?
Zadałam to ciche pytanie, a moje serducho przyspieszyło gwałtownie pod zastrzykiem adrenaliny. Kiedy ostatnio widziałam buźkę siostry Lumière'a, walczyła z nią Vi, ja zaś... Odruchowo zaczęłam się rozglądać w poszukiwaniu policjantki z Boltundem, zamiast niej zauważyłam jednak przy którymś ze stolików gościa z tabletem. Przymknęłam powieki, zaciskając szczękę. Muszę się uspokoić. Tam w Operze to były widma, walczyliśmy z widmami. Ta dwójka to prawdziwe rodzeństwo blondyna i nie przejawiają żadnych wrogich zamiarów. Przynajmniej teoretycznie. I właściwie nie powinni znać Vi i mnie. Odchrząknęłam.
- Przepraszam, muszę skorzystać z toalety. Vi jest pod sceną - rzuciłam pospiesznie i tak po prostu poszłam szukać łazienki. Zdecydowanie nie powinno mnie tu być...

Mała Larvitar rozglądała się z zaciekawieniem po okolicy i przyglądała co poniektórym gościom. Starała się trzymać blisko trenerki, w końcu były w nowym miejscu i Sai z pewnością by się o nią martwiła, gdyby nagle sobie poszła. Wtedy jednak pojawił się Pan Ciastko! Ilcia podskoczyła kilka razy, machając łapkami w jego stronę. Miło, że też przyszedł się pobawić, choć zabawa chyba jeszcze się nie zaczęła. Tak czy inaczej jej trenerka była dzisiaj jakaś dziwna, gdy więc wskazała blondynowi Panią Ognik, a potem gdzieś poszła, mała podreptała za nią. Tak jakby... znaczy... do pewnego momentu i owszem, potem jednak zerknęła w stronę Pani Ognik, zauważając kolejną ciekawą osóbkę. Nową osóbkę! Siedziała tak sama, więc pewnie potrzeba jej towarzystwa, prawda? A Larvitar jest bardzo towarzyska! Sai się chyba nie obrazi, jak na chwilkę ją zostawi samą, co nie? Będzie przecież blisko Pani Ognik, a z Panią Ognik tuż obok z pewnością będzie w miarę widoczna. Oczywiście, że tak! Ruszyła zatem ochoczo w stronę fioletowowłosej, chcąc dotrzymać jej towarzystwa na jakiś czas~~

_________________
~~
Here We Go Again A5fddb106c3e78c14a439057bc9e429e
~~
Here We Go Again 2rFEAAAAASUVORK5CYII


Ostatnio zmieniony przez Kitsune dnia 2021-10-03, 15:14, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Killjoy

Killjoy


Join date : 24/08/2020
Liczba postów : 1198
Age : 24
Region : ???Johto??? (podróżuje po Kanto)
Starter : Alolan Vulpix
Profesja : : )

Here We Go Again Empty
PisanieTemat: Re: Here We Go Again   Here We Go Again Empty2021-09-19, 18:51

Drink którego dostał był dosyć ciekawy - miał tylko nadzieję że nie zwali go z nóg, szczególnie że znajdowali się na plaży.. Wolałby się od razu gdzieś nie wykrochmalić albo nie wleźć do wody. No ale to był i tak świetny moment na zapoznanie się z nowymi smakami, więc nie zamierzał przepuszczać takiej okazji. Szczególnie, że pomimo zamieszania jakie Raoul zrobił w Operze, to nie był znowu na niego zły - są pewne rzeczy które człowiek potrafi zrobić w imię miłości, a że błędnie zrozumiał jego zamiary jako 'chęć zemsty na osobie która doprowadziła ukochaną osobę to takiego beznadziejnego stanu' to inna historia. Pewnie jako jedyny mógłby przymknąć na to oko, bo sam ma zapędy do szukania zemsty za krzywdy.

Ale wracając do rzeczywistości.
Trunek mu bardzo smakował i popijając go, wysłuchał kobiety. Cóż, to że otworzyła usta i nie zignorowała kompletnie to już był sukces.
- Nie chcę powiedzieć 'dziwna', bo tak nie wypada i nie chcę nikogo obrazić. 'Ciekawa' wydaje mi się za słabym słowem, a 'fascynująca' za mocnym. I nie chcę z góry używać 'dobra' bądź 'zła', bo rzadko spawy da się tak łatwo zaszufladkować. - wziął nieco większego łyka swojego trunku, przymykając lekko oczy. - Nie mam na co dzień styczności z tak dużymi i pewnie bogatymi w historię rodami, a żal byłoby Fiorze odmówić przybycia. Przyjemnie ją zresztą widzieć w dobrym nastroju.
Myślał czy by nie wziąć ze sobą Foundre - pewnie ucieszyłaby się na widok swoich poprzednich właścicieli. Niestety nie znał jej aż tak dobrze, i nie wiedziałby jak by się ogółem zachowała. A Tundra była stworkiem o szerokim wachlarzu przydatności - świetna w walce, ale i jako pupilek salonowy się nada, bądź przytulanka. I znał ją najlepiej ze wszystkich swoich Pokemonów, a ona jego - więc wiedział czego się po niej, przez większość czasu, spodziewać.
- Bardzo ładne imię. Jestem Avalon Brightburn, miło mi poznać. - no, nie nazwałby się 'dżentelmenem', ale aż tak tego wypominać też nie będzie. Dobrze było znać imiona pozostałych uczestników wesela, i vice versa.

Wyglądała jakby ją coś trapiło, a on najlepszy w rozwiązywanie takich problemów bądź oferowania pomocy niestety nie był. Brzmiała wprawdzie na zmęczoną, i pewnie nie powinien w cudze sprawy rodzinne tak wnikać, ale.. jakoś rozmowę trzeba pociągnąć.
- Pewnie strasznie niezręcznie by wyszło gdyby matka się dowiedziała od osób trzecich o zamążpójściu córki, szczególnie gdyby nie była na nie zaproszona. - przekrzywił lekko głowę, próbując wyłapać wzrokiem carycę kiedy poszła się przejść po plaży.  - Nie chcę jej z góry oceniać po wyglądzie, ale nie wygląda na kogoś kto by przyjął coś takiego.. najlepiej. Ciekawi mnie tylko, czy dobrze znacie się z panem młodym?
Tutaj miał na myśli ogólnikowo, nie tylko Sonię. Nie wiedział za bardzo jak ich matka się zachowuje normalnie w domu, a po tym jak tutaj się prezentuje.. nic negatywnego jeszcze nie widział. Ale może tu nie chodziło o Fiorę, a jej małżonka? Raoul miał dosyć.. nietypową historię, może powiedziałby i mroczną, ale nie zamierzał tego z góry rozpowiadać. Fiora go kochała i nie chciał rujnować jej dnia swoją japą.

Przybycie nowych osób przykuło jednak jego uwagę, szczególnie że ich nazwisko kojarzył. A przynajmniej o ile dobrze pamiętał, to Lumière je nosił. Jego rodzina też była zaproszona? Impera robiła się większa i dziwniejsza, to był to dopiero początek. Samego blondyna nie dostrzegł, ale może był u pana młodego na imprezie... a szkoda.
- Nie wiedziałem że Lumière ma tak dużą rodzinę. - powiedział nieco ciszej, obserwując przybyłe osoby i popijając swojego drinka. Duże i zżyte rodziny były konceptem którego nie do końca pojmował, ale to głównie z jego własnego doświadczenia. Po prostu miał problem z wyobrażeniem sobie takiego życia. Nie nazwałby tego 'zazdrością', ale.. było to jednak dziwne uczucie obserwować takie rodziny z odległości.
Jeden z mężczyzn przyszedł zamówić drinka, a kobieta w mundurze tylko się wszystkim przyglądała. Wyglądała na policjantkę, i jakby bardzo nie chciała tu być.
- Ktoś tu chyba przyszedł prosto ze służby. - może nie powinien tego tak komentować, ale i tak robił to po cichu i znad swojej szklanki.

_________________
I got high hopes, lots of potential
I’m high, broke, searching for symbols
And I will not let go of what is mine


Przygoda
#800000
+kontrola ognia / +nie odczuwanie i odporność na zimno oraz ciepło / =pióra
-hydrofobia (woda) / -aichmofobia (igły) / -ophidiofobia (węże)
Powrót do góry Go down
Vaphel

Vaphel


Join date : 24/08/2020
Liczba postów : 651
Starter : Piplup

Here We Go Again Empty
PisanieTemat: Re: Here We Go Again   Here We Go Again Empty2021-09-19, 20:09

Słuchałem z zaciekawieniem co miał mi do powiedzenia Varick. Zasadniczo to nie powiedział za wiele, ale nie miałem zamiaru teraz go wypytywać o szczegóły jego życia. Wyciągnę to z niego później. Tymczasem moje oczy zwróciły się w kierunku trójki nowych przybyszy. Małżeństwo nie wzbudzało większych emocji. Wyglądali dość zwyczajnie i tak samo się zachowywali. Była z nimi jednak również policjantka, która po pierwsze - była ubrana w swój służbowy strój. Mieliśmy się zjawić w swoich wyjściowych kreacjach, więc to dziwiło. Może nie zdązyła się jeszcze przebrać po pracy? Po drugie stała tak beznamiętnie nie próbując nawet integrować się z grupą. Patrzyła na nas tylko chłodnym wzrokiem.
- Znasz może tych ludzi? Kim jest ta rodzina Courcillion? Ta policjantka też do niej należy? - spytalem swojego rozmówcę. Nazwisko mi coś mówiło. Czy Lumière tak się nie nazywał? Nie było go tutaj więc nie można było go zapytać czy to jego krewni. Jeżeli Varrick ich nie zna to reszta patrząc na reakcję zebranych z pewnością tak.

_________________
Here We Go Again Trainercard-Fernando
Powrót do góry Go down
Daltonis

Daltonis


Join date : 08/10/2020
Liczba postów : 410
Age : 23
Region : Kalos
Starter : Chatot
Profesja : Stand User

Here We Go Again Empty
PisanieTemat: Re: Here We Go Again   Here We Go Again Empty2021-09-19, 20:53

"Wiem, że zamówiłem coś lekkiego, ale spodziewałem się nieco mocniejszego trunku..." Skomentowałem po kilku łykach Creme Rosario. "Ale na pewno jeszcze będzie czas na coś silniejszego - o, może wezmę później to samo co Ty. Wygląda fajnie." Uśmiechnąłem się wskazując na drinka Corazon.
Pomiędzy piciem przyszło nam też i coś zjeść. "Tak jasne, nie jestem za to wielkim fanem pikanterii, ale..." Złapałem za papryczkę i przełknąłem zanim ponownie zabrałem głos. "Od czasu do czasu nie zaszkodzi." Rzeczywiście - nie była zbyt ostra, jednak na wszelki wypadek zapiłem czymś co nie zawierało alkoholu ani bąbelków.

Podczas konwersacji wpadliśmy, czy raczej wpadły na nas Vianne oraz Saillina. Wymieniliśmy się paroma zdaniami oraz rekomendacjami po czym dziewczyny rozeszły się we własne strony. "Serowe szaszłyki huh..." Zamyśliłem się rozglądając się po stolikach. "A właśnie, skoro mowa o znajomych twarzach. Bo nie wiem, czy nie umknęło mi przypadkiem Twoje nazwisko." Skierowałem swoje słowa do Corazon. Fakt, do tej pory odnosiłem się do niej tylko imieniem - ba, sam chyba w pełni się jej nie przedstawiłem. Skoro już jesteśmy tu razem, to wypadałoby się poznać nieco bliżej. Chyba. "Lachance, tak przy okazji. Bo osobiście chyba też nie przywoływałem swojego nazwiska." Skrzywiłem się lekko potencjalną niezręcznością.

"Uuua." Zakręciłem w dłoni nowym drinkiem obserwując gości. "Kilka osób lekko się spóźniło. W tym Lumière, z tego co widzę." Zakręciłem lekko głową. "Widziałem też, że Sai nagadała trochę Raoulowi. Też pewnie zamienię z nim parę słów, ale jeszcze nie teraz. Muszę odrobinkę podpić bo będzie mi niezręcznie." Kontynuowałem small talk. "Mmm! W ogóle to zastanawiało mnie jak poznaliście się z Lumièrem i Lukiem. Pracujecie jakoś razem czy coś?"

Nowi goście zwrócili nieco moją uwagę. Atmosfera w niektórych miejscach widocznie zgęstniała gdy przybyli. Wyglądało, że większość osób się tu w jakimś stopniu zna. Nie lubiłem takiego vibe'u, ale jestem przekonany, że jeszcze kilka mocniejszych drinków i ani trochę nie będzie mi to przeszkadzało. Musiałem tylko uważać, bo nie mam najtwardszej głowy jeśli chodzi o picie.
Zaintrygowało mnie jednak pojawienie się jeszcze jednej białowłosej osoby. Śnieżna czupryna zwracała na siebie uwagę - ciekawiło mnie tylko czy kolor jego włosów był 'naturalny' tak jak u mnie, czy farbowany. Najpewniej ta druga opcja, w końcu łatwiej o farbę niż i chorobę.

_________________
Here We Go Again CE060C0887C7F4C8713F361C99C2B0EDED2F79D1

Here We Go Again AoWb5Nu
Powrót do góry Go down
Kate

Kate


Join date : 21/09/2020
Liczba postów : 114
Age : 24
Starter : Wynaut
Profesja : Wolny strzelec

Here We Go Again Empty
PisanieTemat: Re: Here We Go Again   Here We Go Again Empty2021-09-20, 09:16

Dziewczyna gadała na pewno więcej, niż on. To nawet lepiej, nie musiał mówić za dużo, bo i tak nie za bardzo wiedział, co ma jej o sobie powiedzieć. Nie za bardzo wiedział, co ma mówić do kobiet, jak i ogólnie nie za bardzo wiedział, co mówić. Lepiej szło mu działanie, niż mówienie.
- Nie, nic z tych rzeczy. Działam solo - nie chciał wyjść na bandytę, bo takowym nie był. Tak, był twardzielem, który działał raczej jako cichy choć brutalny obrońca.

Dalej rozmowy jednak nie dane było im dokończyć, gdyż nagle podszedł do nich jakiś dzieciak, najwyraźniej jego współlokator. Jednak jego nazwisko coś mu mówiło, musiał kiedyś się spotkać, może przeczytać o kimś z takim nazwiskiem? Ciekawe. No nic, mniejsza. Podniósł z piasku swoją torbę i poszedł za nim, skoro mieli się spieszyć, to chyba jednak wypadałoby ogarnąć sprawę z pokojem. Zjawił się w nim, zaraz po swoim lokatorze, jednak niezbyt chciał z nim gadać. Chłopak zachowywał się według niego dziecinnie. Mniejsza. Postawił torbę na łóżku i wyszli razem na plażę.
Tam zobaczył ludzki, z którymi u przejechał i czuł, że impreza się rozkręci. Nie miał jednak zamiaru na razie podchodzić do dziewczyny, jak będzie chciała to sama podejdzie. Usiadł przy barze i zamówił wodę z miętą i cytryną.
Powrót do góry Go down
Vaphel

Vaphel


Join date : 24/08/2020
Liczba postów : 651
Starter : Piplup

Here We Go Again Empty
PisanieTemat: Re: Here We Go Again   Here We Go Again Empty2021-10-09, 09:17

Odbieram kaskę a rare candy daje Prinplupowi.

_________________
Here We Go Again Trainercard-Fernando
Powrót do góry Go down
Sponsored content





Here We Go Again Empty
PisanieTemat: Re: Here We Go Again   Here We Go Again Empty

Powrót do góry Go down
 
Here We Go Again
Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pokemon Lagoon :: Wsparcie Fabularne :: Strefa Wolnego Wybiegu :: Lokacje Ekskluzywne-
Skocz do: